poniedziałek, 18 czerwca 2012

Nowy adres bloga

Zapraszam wszystkich pod nowy adres - od tej pory to tam będę dodawać wszystkie przepisy.
Mam nadzieję, że Wam się spodoba.


czwartek, 15 grudnia 2011

Chipsy jabłkowe

Niesamowita przekąska! Jedyną wadą tych chipsów jest to, że można je jeść bez końca, a kończą się niestety szybko.

  • 1 jabłko
  • przyprawy: cynamon, przyprawa do piernika
  • opcjonalnie: cukier
Jabłko pokroić na bardzo cienkie plasterki, można posypać cukrem (ja pomijam ten etap, jabłka są wystarczająco słodkie) albo cynamonem. Rozłożyć plasterki na papierze do pieczenie, najlepiej tak, żeby się nie stykały i wstawić do piekarnika na jakieś 1,5 godziny w temperaturze 130 stopni C. W połowie suszenia można plasterki obrócić, tak żeby zrumieniły się również z drugiej strony. Świetne do pracy, a przede wszystkim zdrowsze niż normalne chipsy. Mam zamiar jeszcze wypróbować chipsy z marchewki i buraków.

wtorek, 13 grudnia 2011

Muffinki daktylowe oraz muffinki szarlotkowe

Tydzień temu po raz pierwszy wypróbowałam moje nowe, śliczne silikonowe foremki do mufunek i... wpadłam. Po pierwsze muffinki robi się śmiesznie łatwo, wystarczy podstawowy przepis, do którego można dodać to, co akurat mamy pod ręką (owoce surowe, suszone, czekoladę, orzechy - co kto chce), a po drugie silikonowe formy są idealne, żadnego smarowania, wysypywania kaszą manną lub bułką tartą, żadnego problemu z wyjęciem wypieku z formy - zamierzam wymienić wszystkie moje formy na silikonowe - są tego warte.
W zeszłym tygodniu zrobiłam muffinki piernikowe - do jednych dodałam kostkę czekolady, a do drugich łyżkę powideł śliwkowych.
Tym razem korzystałam z przepisu na babeczki bez jajek, ponieważ w lodówce znalazłam tylko 1 (słownie: jedną) sztukę. Przepis pochodzi z bloga Halison Tort

  • 1,5 szklanki mąki
  • 0,5 szklanki cukru (w przepisie była cała szklanka, ale jak dla mnie to zdecydowanie za dużo)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 6 łyżek oleju
  • 0,5 szklanki mleka (w przepisie była cała szklanka, ale musiałam dodać trochę mąki - ciasto wyszło rzadkie jak woda)
  • 1 łyżka spirytusu (nie miałam, pominęłam)
  • dodatki dowolne: u mnie część babeczek upiekłam z daktylami suszonymi, a część z cynamonem i kawałkami jabłek

Suche składniki wymieszać ze sobą, mokre wymieszać osobno, potem wymieszać wszystko razem, dodać do połowy ciasta pokrojone daktyle, do drugiej kawałki jabłek i cynamon, nałożyć do foremek i piec ok. 25 minut w temperaturze 180 stopni C. Przechowywać szczelnie zamknięte, aby nie wyschły.


niedziela, 11 grudnia 2011

Zupa z pieczonych pomidorów

Cudo! Pyszna, aczkolwiek nie da się jej dużo zjeść, ponieważ jest bardzo sycąca. Ale powala na kolana smakiem (szczególnie pieczonego czosnku), zapachem i w sumie robi się sama. Przepis znaleziony na blogu Kuchnia Agaty. Ja do zupy przygotowałam grzanki z niewielką ilością żółtego sera. Moje proporcje:

  • 3 duże pomidory (niestety trudno w grudniu o dojrzałe w słońcu pomidory)
  • 1 średnia cebula
  • 1 główka czosnku
  • oliwa
  • tymianek suszony w gałązkach (u mnie działkowy - dostałam od mojej mamy, która hoduje wiele ziół w swoim ogródku)
  • 1 szklanka rosołu
  • sól, pieprz
Pomidory podzieliłam na ćwiartki, ułożyłam w naczyniu żaroodpornym, dodałam pokrojoną również na ćwiartki cebulę oraz przekrojoną w poprzek główkę czosnku. Wszystko obficie polałam oliwą z pierwszego tłoczenia i posypałam suszonym tymiankiem. Naczynie powędrowało do nagrzanego piekarnika i pozostało w nim przez 1,5 godziny w temperaturze 180 stopni C. Pod koniec pieczenia wyjęłam z zamrażarki rosół (zawsze gotuję więcej, a potem mrożę pojedyńcze porcje - są świetne, kiedy chce się przygotować jakąś zupę - nie trzeba od zera gotować wywaru), rozmroziłam. Pieczone pomidory, czosnek i cebulę przełożyłam do blendera, dodałam rosół, przyprawiłam i zmiksowałam na gładki krem.
Jak już pisałam zupa jest niezwykle sycąca, pieczony czosnek cudownie czuć w zupie, a grzanki z serem to był świetny dodatek.



niedziela, 13 listopada 2011

Legumina według Pani Rejentowej - Gotujemy po polsku

Gotujemy po polsku!

Jeszcze jeden przepis z mojej ulubionej książki kucharskiej, który włączam do akcji "Gotujemy po polsku! - edycja IV" pod patronatem serwisu zPierwszegotloczenia. Rzadko kiedy na blogach znajduję przepis na leguminę. A szkoda, bo jest to deser warty polecenia. Są różne wersje, a ja dzisiaj wybrałam tę z kaszą manną. Od siebie dodałam wanilię i skórkę z cytryny. Wyszła pyszna, niezwykle aromatyczna masa, zapieczona do zrumienienia.

  • 2 szklanki ugotowanej na gęsto kaszy manny
  • 1 szklanka 18% śmietany
  • 2 żółtka
  • 2 czubate łyżki cukry (dałam trzcinowy)
  • 1 czubata łyżka startej skórki z pomarańczy (dodałam również skórkę z cytryny i sok z jednej pomarańczy, wanilia - opcjonalnie
  • biszkopty
  • 1 szklanka rodzynek (pominęłam)

Ugotowaną wcześniej kaszę przekładamy do garnka emaliowanego (jest to bardzo ważne) i zalewamy śmietanką. Garnek stawiamy na innym, mniejszym naczyniu z wodą i trzymamy kaszą na parze przez godzinę. Przez ten czas śmietanka zdąży się wchłonąć - ja na tym etapie dodałam ziarenka wanilii. Mamy czas, żeby przetrzeć przez sito biszkopty - powstałymi okruszkami wysypiemy nasmarowaną tłuszczem formę do zapiekania. Ocieramy skórkę z pomarańczy, cytryny. Ucieramy żółtka z cukrem na puch, a następnie łączymy kaszkę ze wszystkimi składnikami. Powstałą masę wylewamy do wysypanych biszkoptami naczyń i zapiekamy przez 30 min w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C. Legumina powinna mieć piękną, brązową skórkę i odstawać od ścianek naczynia. Jest dobra zarówno na ciepło, jak i na zimno. Można ją podawać z sosami owocowymi, czekoladowym - jak kto chce.


Krokiety z kapustą tzw. dziadowskie (przepis z kuchni staropolskiej)

Gotujemy po polsku!

Kolejny przepis w ramach akcji "Gotujemy po polsku! - edycja IV" pod patronatem serwisu zPierwszegotloczenia. Gdy wertowałam książkę kucharską natrafiłam na niesamowity przepis na krokiety. Myślałam kiedyś o takim wykorzystaniu kaszy, ale nigdy nie wcieliłam tych pomysłów w życie - tym razem postanowiłam spróbować zrobić takie krokiety. Są fantastyczne! Fakt, zrobienie ich zabiera trochę czasu, ale są tego warte.

  • czubata szklanka ugotowanej kaszy (może być gryczana)
  • szklanka ugotowanych ziemniaków
  • szklanka zasmażonej kiszonej kapusty
  • 10 pieczarek (mogą być też grzyby leśne)
  • cebula
  • 2 jajka
  • sól, pieprz, kminek
  • tarta bułka
  • tłuszcz do smażenia

Na niewielkiej ilości tłuszczu podsmażamy drobnie pokrojoną cebulkę i starte na tarce pieczarki, aż odparują. W przepisie należy wszystkie składniki przepuścić przez maszynkę, ale nie podobało mi się takie rozwiązanie - chciałam czuć ziarenka kaszy, grzyby i kapustę osobno. Tak więc zmiażdżyłam tylko kaszę widelcem, podsmażoną kapustę drobno poszatkowałam. Wszystkie składniki wymieszałam, dodałam 1 jajko, przyprawy (krokiety powinny być pikantne). Z powstałej masy należy formować ładne krokieciki - moje może nie są ładne, ale i tak jestem z nich zadowolona. Każdego krokieta należy obtoczyć w jajku, bułce tartej, a następnie usmażyć na mocno rozgrzanym tłuszczu. Ja podałam je z gorącym barszczem, z którym świetnie się komponowały, ale równie dobry będzie pikantny sos, np.: pieczarkowy czy myśliwski. Danie godne polecenia - krokiety są niezwykle pyszne.

Zupa krem szczawiowy - Gotujemy po polsku - edycja IV

Gotujemy po polsku!

Z prawdziwą przyjemnością przyłączam się do zabawy "Gotujemy po polsku! - edycja IV", której patronem jest serwis zPierwszegotloczenia. Tym razem postanowiłam stworzyć cały obiad łącznie z deserem. Na pierwszy ogień pójdzie więc zupa - przepis zaczerpnęłam z jednej z moich ulubionych książek kucharskich pt.: "365 obiadów na polskim stole - na co dzień i od święta". Wiele jest w niej polskich i staropolskich przepisów. A oto przepis na zupę krem ze szczawiu:

  • 250 g szczawiu (najlepiej świeżego, ale w listopadzie o taki trudno, więc skorzystałam ze szczawiu w słoiczku)
  • masło do smażenia
  • 4 średnie ziemniaki
  • 4 szklanki rosołu
  • 1/2 szklanki gęstej śmietany
  • ugotowane jajka lub same żółtka do dekoracji

Ziemniaki, obrane i pokrojone w cienkie plastry, zalewamy wodą, tak aby przykryła je na 1 cm i gotujemy do miękkości. Oddzielnie w rondelku rozpuszczamy masło - na nim należy przesmażyć szczaw. Natępnie dodajemy go do ugotowanych ziemniaków, gotujemy 2-3 min i przecieramy to wszystko przez sito lub miksujemy na gładki krem. Łączymy to z rosołem i zagotowujemy raz jeszcze. Już po zdjęciu z ognia należy dodać śmietanę i dokładnie wymieszać. Zupa najlepsza jest bardzo gorąca. W książce zalecają udekorować ją startym na tarce ugotowanym żółtkim - ja wybrałam całe ugotowane jaja, pokrojone na ćwiartki. Jest to danie bardzo sycące, a przy tym szybkie.

piątek, 4 listopada 2011

Faszerowana papryka

Wiele potraw za mną chodzi, ale nie zawsze i nie wszystkie chce mi się przygotowywać. Tym razem okazja i chęci pojawiły się same, ponieważ praktycznie miałam już gotowe nadzienie, tak więc większa część pracy była już wykonana. Skorzystałam z nadzienia do naleśników, które opublikowałam tutaj
Farsz miałam zamrożony, ponieważ ostatnim razem zrobiłam go za dużo - świetnie się mrozi i może przetrwać w zamrażarce dłuższy czas. Nadzienie podgrzałam, w tym czasie ugotował się ryż - połączyłam z nim farsz i wypełniłam taką mieszanką przekrojone na pół i wyczyszczone w środku papryki. Wstawiłam do naczynia żaroodpornego, podlałam szklanką wody z rozpuszczoną kostką bulionową i posypałam żółtym serem. Zapiekałam jakie 40-50 min w średniej temperaturze. Wyszło pyszne i sycące danie.

wtorek, 1 listopada 2011

Creme brulee

W końcu! Udało mi się zabrać za uzupełnienie bloga... Niestety tylko i wyłącznie moje lenistwo sprawiło, że od czerwca niczego tutaj nie napisałam.
Na pierwszy ogień pójdzie niezwykle smaczny deser, który jednak nie jest tak prosty do wykonania, jak by się wydawało. Potrzeba trochę wprawy, szczególnie przy pieczeniu - jeśli ustawimy zbyt wysyką temperaturę, to masa się zetnie i powstanie sernik - smaczny, aczkolwiek niewiele mający wspólnego z creme brulee.
Dobrą okazją do wyprobówania tego przepisu było nabycie zestawu czterech płaskich kokilek oraz palnika kuchennego w wersji mini - niezwykle przydatne urządzenie, a karmelizowanie cukru na powierzchni deseru to niezła zabawa :)

  • 300 ml śmietany kremówki
  • ok. 1/3 szklanki cukru
  • laska wanilii
  • 4 żółtka

Śmietankę z cukrem podgrzać w garnku o grubym dnie. Laskę wanilii przeciąć na pół, usunąć nożem nasionka, a następnie dodać je do śmietany. Po wyskrobaniu nasion całą laskę wanilii można wrzucić do garnka.  Podgrzewać tak długo, aż cukier się rozpuści, ale nie zagotowywać. Odstawić do ostudzenia.
Żółtka delikatnie wymieszać z miseczce - trzeba uważąć, aby ich nie napowietrzyć. Deser ma być gładki i błyszczący - bez pęcherzyków powietrza.
Gdy śmietanka ostygnie powoli trzeba ją wlewać do żółtek i delikatnie mieszać. Powstałym kremem napełnić kokilki (najlepiej przez sitko, aby ewentulane kawałki ściętych żółtek nie pojawiły sie w deserze) i wstawić do nagrzanego piekarnika - w przepisach w internecie jest mowa o 100 stopniach C, ale ja bym ustawiła 80-90 stopni. Niestety zakres temperatur w moim piekarniku zaczyna się dopiero od 100 stopni, tak więc musiałam trochę pokombinować, żeby nie powstał sernik (udało mi sięto dopiero za drugim podejściem).
Po upieczeniu i wystudzeniu wstawić kokilki na kilka godzin do lodówki. Na końcu możemy zacząć zabawę z palnikim - posypujemy powierzchnię deseru cukrem, tworząc z niego cieniutką warstwę i karmelizujemy - trzeba jedynie uważać, żeby nie robić tego zbyt długo, bo karmel będzie gorzki. Efekt mojej pracy i nowa kulinarna zabawka są na zdjęciach poniżej.





czwartek, 9 czerwca 2011

Cukinia po bretońsku

Kolejny przepis odkryty w książeczce z cyklu Biblioteczka Poradnika Domowego pt. "Smakołyki na pikniki". Niestety spóźniłam się trochę i nie wzięłam udziału w akcji kulinarnej Czas na piknik. Ale zapiekanka warta jest upublicznienia - jestem właśnie po degustacji i już wiem, że ta potrawa na długo zagości w moim domu.

  • 1 kg cukinii, najlepiej mołodej
  • 2 duże cebule
  • 4 jaja
  • 2 łyżki masła
  • pęczek natki pietruszki (nie miałam, dałam koperek)
  • starty żółty ser
  • sól, pieprz
Cukinie umyć, obrać, pokroić w kostkę. Jeśli cukinia jest dojrzała - usunąć pestki. Położyć na sicie zawieszonym nad miską, posolić, nakryć talerzykiem, obciążyć i poczekać aż wycieknie sok. Następnie cukinie zmieżdzyć dokładnie lub zmiksować (ja tylko zgniotłam tłuczkiem do ziemniaków, dlatego widać na zdjęciu kawałki warzywa). W międzyczasie podsmażyć na patelni drobno posiekaną cebulę aż do zrumienienia, dodać do cukinii. Wbić jajka, dodać łyżkę masła, doprawić do smaku. Ja do środka dodałam również starty żółty ser. Masę przelałam do nasmarowanego tłuszczem naczynia żaroodpornego, posypałam większą ilością sera i wstawiłam do piekarnika na 40 minut. Żeby zapiekanka ładnie się kroiła trzeba poczekać aż będzie całkowicie zimna.
Polecam ten przepis, potrawa jest bardzo smakowita.