
Ufff, zdążyłam :) Zdążyłam na Czekoladowy Weekend. Kilka kulinarnych zabaw przeszło mi koło nosa, głównie z mojej winy, ale niestety zima mi nie służy... Najchętniej całą zimę bym przespała i obudziła się dopiero na wiosnę, kiedy pojawiają się nowalijki, potem pierwsze owoce i w ogóle chce się żyć. W zimie nie mam inwencji, żeby cokolwiek gotować. Ale obiecałam sobie, że mój drugi blog nie umrze śmiercią naturalną, tak jak pierwszy.
Poza tym kocham czekoladę i nawet dieta nie przeszkodziłaby mi we wzięciu udziału w Czekoladowym Weekendzie.
Najpierw planowałam zrobić tartę z masą z białej czekolady - o taką jak tutaj
Ale kóregoś dnia wpadłam na pomysł, jak można by ten przepis troszkę zmienić. I wymyśliłam tartaletki, do ciasta dodałam kakao, żeby ładnie kontrastowało z białą masą i ukradłam pomysł na ozdobę (gwiazdki) od autorki tarty.
Na spód jak zwykle użyłam przepisu mojej mamy - nie raz już się tutaj pojawiał, więc nie będę go przytaczać po raz kolejny.
Masa z białej czekolady jest natomiast bardzo prosta i nie wymaga wiele czasu i pracy.
- 390 ml śmietany kremówki
- 350 g czekolady białej
- 8 g żelatyny
Żelatynę zalać odrobiną wody i rozmieszać. Podgrzać śmietanę, wrzucić czekoladę i dodać żelatynę. Mieszać aż wszystkie składniki się połączą, a żelatyna nie będzie miała grudek.
Na tartaletki wybrałam najszersze i najpłytsze foremki jakie miałam, wypełniłam je ciastem i upiekłam. Wypełniłam powstałą masą, do kilku najpierw nałożyłam kwaśnych konfitur - dla kontrastu.
Aha, moja uwaga: zmniejszyłabym ilość śmietany, ponieważ biała czekolada była średnio wyczuwalna. Wprawdzie dzięki takim proporcjom, jak w oryginalnym przepisie, masa nie była zbyt słodka, ale jako że kocham białą czekoladę, to nie przeszkadza mi jej intensywny, ostry smak.
Babeczki wyszły pyszne i ładnie prezentowały się dzieki kontrastowi kolorystycznemu.
Oto ofekt:
uwielbiam takie babeczki :) Dziękuję za udział w czekoladowej zabawie:) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń